Jeżdżę czasami po Warszawie taksówkami i niezmiennie zaskakuje mnie rozrzut cen, jak i pojazdów. Ceny jako temat mało motoryzacyjny pozostawię, wspomnę za to o samochodach. Oczywiście przeważnie trafiają się Skody, Mercedesy, czy niedobitki po Peugeotach z MPT, ale pewnego razu wypatrzyłem Subaru Forester! Nie jestem pewien wersji, ale to musiała być wersja bez turbo, w przeciwnym wypadku zyski mogłyby nie pokryć kosztów eksploatacji. Choć podobno silniki 2.5T całkiem nieźle znoszą instalację gazową.
Nietypową taksówką, którą nawet jechałem, był Rover 75. Obowiązkowo z drewnem w środku. Tym razem też nie jestem pewien wersji silnikowej, ale na pewno nie było to 4.6 V8 ;-)
Nietypową taksówką, którą nawet jechałem, był Rover 75. Obowiązkowo z drewnem w środku. Tym razem też nie jestem pewien wersji silnikowej, ale na pewno nie było to 4.6 V8 ;-)
Ciekawy wpis o taksówkach w Warszawie! Zawsze zastanawiałam się, jak to jest z tymi taryfami i jak różnie wygląda obsługa w różnych firmach. Przyjeżdżając do stolicy, korzystałam kilka razy z taksówek i miałam różne doświadczenia. Myślę, że dobrze jest wiedzieć, na co zwracać uwagę, żeby nie dać się naciągnąć. Może warto zerknąć na strony takie jak http://autoserwiskrak.pl/linki, żeby być na bieżąco z innymi usługami transportowymi.
OdpowiedzUsuńNajbardziej zaciekawił mnie ten Rover 75 z drewnem w środku — takie auta w taryfie naprawdę się pamięta, bo od razu widać, że ktoś je utrzymuje z głową. Z mojego doświadczenia w Warszawie większy problem niż sam model auta bywa stan techniczny i to, czy kierowca pilnuje serwisu. Przy nietypowych samochodach zawsze patrzę, czy nie ma objawów zaniedbania zawieszenia albo układu chłodzenia, bo w mieście to szybko wychodzi. Na stronie https://pomocdrogowa.w.poznaniu.pl też zwracałam uwagę na podobną rzecz: w ruchu miejskim liczy się nie marka, tylko to, czy auto jest realnie gotowe do jazdy.
OdpowiedzUsuń