Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rajdy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rajdy. Pokaż wszystkie posty

11 sie 2010

Col de Turini

Wszystko zaczęło się w lipcu zeszłego roku, kiedy t01 wspomniał, że wybiera się na Col de Turini, żeby sprawdzić swoje "nowe" auto w jego naturalnym środowisku. Obmyślony plan był niezwykle przebiegły.

Ponieważ rajdowy duch ginie w narodzie, to przejechanie 3500km tylko w celu zobaczenia jakiejś drogi mogłoby zostać źle odebrane. Więc żeby nie wzbudzać podejrzeń, wyjazd został ubrany w tygodniowe wakacje na południu Francji. Ale od początku było wiadomo, że słońce, plaża, czy różowe wino to tylko zasłona dymna.

Główny punkt programu został zaplanowany na wtorek i zgodnie z tym planem został wykonany, a wyglądało to tak:

Piękniejszą część wycieczki zostawiliśmy na plaży w Monaco, a sami pojechaliśmy autostradą w stronę Nicei, gdzie skręciliśmy na północ, żeby wzdłuż rzek Var i Vésubie dojechać do La Bollène, gdzie miał się zacząć właściwy etap zwiedzania.

Ale już droga D2565 prowadząca w kierunku La Bollène miło nas zaskoczyła fajnymi zakrętami, równym asfaltem i ładnymi widokami na rzekę Vésubie. Już tu przekonaliśmy się, że miejscowi kierowcy są bardzo gościnni i na widok doganiających ich aut zatrzymywali się na poboczu, żeby nas przepuścić. Myślę, że doskonale zdawali sobie sprawę, że nie chodziło nam o spacerową jazdę z podziwianiem widoków. Jednak kilka razy zatrzymaliśmy się, żeby schłodzić benzyniaka (diesel się nie grzał, chociaż spalanie miał dwucyfrowe). Na pierwszym z tych postojów t01 wyciągnął aparat i taśmę klejącą, po czym poskładał to w logiczną całość z lusterkiem w swoim 206CC+.

W tym miejscu opis się urywa, bo trzeba było skoncentrować się na jeździe. Ale podobno obraz jest wart tysiąca słów.





Czy zatem film jest wart tysiąca obrazów? Jeśli tak, to poniżej dwa miliony słów.




Autorem powyższych filmów jest oczywiście t01 i lusterko w jego "RCC". Gdyby jednak ktoś chciał skomentować nie najwyższych lotów montaż, uwagi należy kierować do autora bloga.


PS. Powyższy wpis jest publikowany dokładnie w rocznicę wjazdu na Col de Turini.

24 cze 2010

RMŚ i F1 w 2011

Dziś dotarły do mnie dwie informacje, zła i dobra. Zła jest taka, że w przyszłym roku Rajd Polski nie będzie eliminacją rajdowych mistrzostwa świata. Dobra, że od przyszłego sezonu Pirelli zostanie dostawcą opon do Formuły 1.

Dlaczego zła jest zła, chyba nie trzeba tłumaczyć. Tym bardziej szkoda, że na mazurskich szutrach w przyszłym sezonie nie zobaczymy najszybszych rajdówek świata, że dotychczasowe dwulitrówki zostaną zastąpione przez 1.6T. Znikną więc z tras Focusy WRC i C4 WRC, a w ich miejsce pojawią się Fiesty WRC i DS3 WRC. No i właśnie tych nowych cudów techniki nie będzie nam dane zobaczyć w przyszłym roku.

Przejdźmy więc do nieco lepszych wiadomości. Czy jest taką fakt, że dostawcą opon do F1 będzie Pirelli? Być może. Bo jest szansa, że zmiana dostawcy nie ograniczy się jedynie do innych napisów na oponach. Jeszcze w trakcie negocjacji z zainteresowanymi producentami (Michelin, Avon i właśnie Pirelli) pojawiały się głosy, że jednym z warunków włoskiej firmy jest zgoda FIA* i FOTA** na zmianę rozmiaru kół. Obecnie w F1 stosowane są trzynastocalowe felgi z oponami o dużym profilu. Pirelli proponowało zwiększenie średnicy felg i obniżenie profilu, żeby zbliżyć opony w F1 do tych stosowanych w innych sportach motorowych. Im pewnie chodziło o zmniejszenie kosztów konstrukcji nowych opon. Ale myślę, że to jest dobra wiadomość dla "zwykłych kierowców". Wiadomo przecież, że technologia ze sportu musi przebyć długa drogę zanim trafi "pod strzechy". Jest szansa, że droga ta nieco się skróci, jeśli bolidy F1 będą jeździły na "osiemnastkach".

Ale czy jest w ogóle szansa na tak duże zmiany? Komunikat prasowy potwierdzający wybór Pirelli na jedynego dostawcę opon w sezonach 2011-2013 nie wspomina ani słowem o zmianie rozmiaru, ale już w kolejnej informacji dotyczącej utworzenia specjalnego zespołu zajmującego się rozwojem i produkcją opon do F1 jest zdanie sygnalizujące możliwość zmiany rozmiaru koła: "In co-operation with the teams, Pirelli is also ready to develop technical evolutions to the current tyres for the future, regarding in particular the wheel size." Ja jestem dobrej myśli, chociaż dużych pieniędzy bym na to nie postawił.

* - Federation Internationale de l'Automobile, czyli Międzynarodowa Federacji Samochodowa - organizacja nadzorująca wyścigi F1.
** - Formula One Teams Association, czyli Związek Zespołów Formuły 1 - organizacja zrzeszająca zespoły startujące w F1, mająca sporo do powiedzenia w kwestii przepisów.

13 cze 2010

67. Rajd Polski

Już tradycyjnie na początku czerwca mazurskie szutry gościły Rajd Polski. I równie tradycyjnie ugościły także zastępy rajdowych kibiców, w tym naszą jedenastoosobową ekipę. Co prawda w tym roku "Polski" utracił miano eliminacji Mistrzostw Świata, a powrócił do rutynowej roli rundy Mistrzostw Europy, pomimo tego warto było się wybrać. Pogoda jak zwykle dopisała i chociaż jeszcze w czwartek przez Mazury przetoczyły się burze, to już od piątku świeciło piękne słońce.

Co zrobić, żeby obejrzeć rajd, pisałem już w październiku zeszłego roku, więc kto nie skorzystał, niech żałuję, bo jak zwykle było na czym oko zawiesić - Lancery, Imprezy, Fabie, Fiesty, Abarthy, dwieściesiódemki. Ale co tu więcej pisać, niech przemówią zdjęcia:





22 lut 2010

DS3 WRC

W kwestii sportów motorowych zapadłem w sen zimowy. Co prawda docierały do mnie jakieś newsy o perturbacjach Kubicy z poszukiwaniami nowego pracodawcy, a ostatnio o testach nowego R30, ale dziś, jak grom z jasnego nieba, spadła na mnie wiadomość, że Citroën testuje nową rajdówkę, właśnie tytułowe DS3 WRC.

Cieszy mnie to po wielokroć. Przede wszystkim dlatego, że wygląda na to, że znów Citroën jest o krok przed Fordem (i resztą konkurentów, jeśli tacy się pojawią). Po drugie dlatego, że kibicuję "projektowi DS", a myślę że rajdowa wersja może mu tylko pomóc. A po trzecie dlatego, że to jest materialny dowód na to, że rajdówki zmniejszają rozmiar, a jak wiadomo małe jest piękne.

No i mam cichą nadzieję, że dział marketingu Citroëna chcąc wykorzystać sportowe sukcesy (o ile takie będą) zgodzi się na wpuszczenie do salonów sprzedaży jakiejś szybkiej wersji. Chociaż ta nadzieja jest mocno stłumiona dotychczasowymi działaniami Citroëna. Żeby nie podnosić sobie ciśnienia (jestem już po porannej kawie), wspomnę tylko wersję C4 by Loeb z silnikami od 110KM do 180KM (w tym diesle).

No ale teraz PSA dysponuje silnikiem 1.6T, który może mieć ponad 200KM. Moim zdaniem to idealny silnik do "DS3 by Loeb".


EDIT: DS3 Racing! I jeszcze całkiem fajny filmik promocyjny (dzięki Sky).

28 lis 2009

Omnibus Raikkonen?

Jakiś czas temu zastanawiałem się nad perspektywami Kubicy po wycofaniu się BMW. Dużo się od tego czasu zmieniło, ale przyszłość Roberta w F1 nadal nie jest pewna. Renault ciągle nie zdecydowało, czy wystawi zespół w kolejnym sezonie, ale w oczekiwaniu na decyzję zarządu stara się wykorzystywać potencjał marketingowy nowego "nabytku". Z czego od paru tygodni skrzętnie korzystają polskie media, bo o startach Kubicy w mało znaczących rajdach na drugim końcu Europy można przeczytać chyba więcej niż o rundzie mistrzostw świata rozgrywanej na Mazurach.

A tymczasem rajdowe wróbelki ćwierkają, że Raikkonen przymierza się do Citroena C4 WRC, chyba najlepszej rajdówki ostatnich lat. Mam nadzieję, że te plany się ziszczą, bo bardzo chciałbym zobaczyć, jakie wyniki w rajdach może osiągnąć dobry kierowca wyścigowy mając możliwość uczestniczenia w pełnych przygotowaniach do sezonu. Chociaż wątpię, żeby okazał się szybszy od miłościwe nam panującego od sześciu lat Loeba, bo gdyby nawet się na to zanosiło, to niestety w WRC też istnieją team orders, co udowodnił tegoroczny Rajd Polski, gdzie żeby zapewnić Leobowi chociaż jeden punkt*, Citroen kazał zwolnić kierowcom teamu juniorskiego**.

Jednak liczę na to, że Kimi podpisze kontrakt z Citroenem i poświęci sezon na naukę (oraz zapewne na dobrą zabawę). I oby za rok się okazało, że żeby powalczyć o swoje drugie mistrzostwo świata, nie musi wracać do F1. Raikkonen nie dawno skończył 30 lat, to doskonały wiek dla rajdowca***.


* - dzięki kierowcy Forda, Jarri-Mattiemu Latvali, który postanowił rozbić się na ostatnim dwukilometrowym SuperOeSie, Loeb w Rajdzie Polski zdobył dwa punkty, które jak się okazało, były na wagę mistrzostwa.

** - formalnie Citroën Junior Team nie jest częścią Citroën Total World Rally Team, w którym jeździ Loeb, więc chyba mieliśmy do czynienia z interteam orders.

*** - spośród dotychczasowych trzydziestu jeden mistrzów świata dwudziestu trzech miało od 30 do 36 lat.

21 paź 2009

Testy seja

W pewną wrześniową niedzielę, kiedy jeszcze w Polsce było ciepło, sucho i słonecznie (i to wcale nie było tak dawno), udało się zorganizować testy naszej rajdówki. Podstawowy cel był prosty: pojeździć. Dzięki sprzyjającym okolicznościom przyrody udało się zrealizować dwa cele dodatkowe: przetestować opony oraz pokazać znajomym, że nie przypadkowo sej ma przydomek 0.9evo.

Zaczęło się od mocnego uderzenia, z. mi "pokazał", na jakiej trasie będą testy. Do tej pory jestem pod wrażeniem, jak ogarnia auto. Widać służy mu regularne jeżdżenie, tak samo jak mi nie służy niejeżdżenie.

Po zamianie miejsc musiałem się trochę wprawić, więc kilka pierwszych przejazdów było mało precyzyjnych. Ale już po chwili było i szybciej i pewniej. Trochę narzekałem, że przód nie trzyma, więc postanowiliśmy przełożyć węższe, ale sporo młodsze opony z tyłu do przodu. Pomogło, co każe trzymać się z daleka od starych opon, nie tylko w rajdówce, ale i w normalnych samochodach.

Poniżej, dzięki uprzejmości t. kilka fotek z tych testów.


8 paź 2009

Poradnik kibica rajdowego

W poprzedniej notce wspomniałem, że przyszłoroczny Rajd Polski nie załapał się do kalendarza Mistrzostw Świata. To prawda, ale to nie znaczy, że nagle stanie się prowincjonalnym kręciołkiem. Prawdopodobnie, jak dotychczas, będzie rundą Mistrzostw Europy, gdzie jeździ cała masa N-grupowych Lancerów, nie wspominając o naprawdę szybkich autach S2000.

No i już w kolejnym sezonie na mazurskie szutry wróci cykl WRC, a przecież dwa lata, to wcale nie tak dużo czasu, więc wszyscy, którzy chcieliby się dobrze przygotować do kibicowania, poniżej znajdą krótki, ilustrowany poradnik.


Jeśli nie mamy szczęścia mieszkać na Mazurach, to kilka miesięcy przed rajdem powinniśmy znaleźć sobie kwaterę. Nie musi być w samych Mikołajkach, w poprzednich latach większość odcinków była w okolicach Giżycka, Orzysza i Wydmin, więc w przyszłości będzie pewnie podobnie. Jak już zarezerwujemy sobie noclegi możemy spokojnie czekać do czerwca.

Na kilka dni przed rajdem warto zajrzeć na stronę www.rajdpolski.pl, gdzie znajdziemy listę Punktów Informacji Kibica, gdzie można kupić karnety oraz informator z opisem najciekawszych miejsc na każdym odcinku, w stylu chopki, zawrotki czy serii szybkich zakrętów. Informator nie jest niezbędny, ale pomoże nam wybrać fajne miejsca do kibicowania.


Ponieważ w większości rajdów każdy odcinek specjalny przejeżdżany jest dwukrotnie jednego dnia, to w zależności od osobistych preferencji można na każdy dzień wybrać dwa lub trzy punkty i przemieszczać się między nimi albo spędzić cały dzień w jednym miejscu. W pierwszym przypadku przy obliczeniach czasu przejazdu trzeba wziąć poprawkę na zwiększony ruch. Druga opcja ma co najmniej dwie zalety: dzień mija spokojniej i można obejrzeć także auta wolniejsze, co wcale nie znaczy, że mniej ciekawe.


Warto też zarezerwować sobie czas na wizytę w strefie serwisowej, gdzie można popatrzeć na pracę mechaników czy Badania Kontrolne. To jest też jedyne miejsce, gdzie rajdówki można obejrzeć z bliska, a nawet dotknąć. Przy odrobinie szczęścia można też zrobić sobie zdjęcie z kierowcami i dostać autograf.



No i oczywiście podczas całej imprezy trzeba mieć oczy szeroko otwarte. Ciekawe okazy można spotkać i w parku serwisowym i na parkingach dla kibiców i na polu przy OeSie.



Podsumowując ten i kilka wcześniejszych wpisów. Każdego, kto nie był, a będzie miał okazję, gorąco zachęcam do wybrania się na rajd WRC, wyścig Formuły 1 i duży salon samochodowy. Pewnie nie każdy się zachwyci, ale chyba każdy przyzna, że warto było sprawdzić, jak na żywo wygląda to, co w telewizji widać tylko w urywkach.

1 paź 2009

WRC w Polsce

Raczej nie możemy liczyć na to, że w najbliższym czasie odwiedzi Polskę największy cyrk na świecie, czyli Formuła 1. Ale w tym roku gościliśmy eliminację Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Świata. Trzeba przyznać, że PZMot przygotował dobry plan i nieźle go zrealizował.

Wszystko zaczęło się w 2005 roku od przeniesienia Rajdu Polski z dolnośląskich asfaltów na mazurskie szutry. Po co? Bo FIA stwierdziła, że w kalendarzu jest dużo rajdów asfaltowych, a mało na "luźnych nawierzchniach". Więc to był dobry ruch zwiększający szanse, by najważniejszy polski rajd awansował z ligi europejskiej do światowej.

Oprócz nawierzchni, kolejną dużą zaletą nowej lokalizacji jest olbrzymi Hotel Gołębiewski, który na pewno nie stanowi perły architektury, ale za to może pomieścić wszystkich zawodników, członków ekip, delegatów, czy dziennikarzy i pewnie zostanie jeszcze trochę wolnych pokoi. Dodatkowo tuż za hotelowym parkingiem można umiejscowić park serwisowy. Co prawda zamiast klepiska przydałby się utwardzony teren, ale przecież nie od razu Kraków zbudowano.

Następnym krokiem było uzyskanie statusu WRC Candidate, co stało się w 2006 i już w kolejnym roku w Polsce miały zagościć Mistrzostwa Świata. Okazało się jednak, że niedomaga organizacja i FIA postanowiła dać nam kolejne dwa lata na "trening". Widać pomogło i zeszłoroczny sprawdzian wypadł dobrze, bo rajd został potwierdzony w kalendarzu na sezon 2009.

Finał powyższych starań miał miejsce w ostatni weekend czerwca tego roku. Po raz pierwszy od niepamiętnych czasów* rywalizowały w Polsce najszybsze rajdówki świata. Tłumy kibiców przy trasach zrobiły wrażenie nie tylko na oficjelach, ale również na kierowcach, którym podobały się także szybkie, mazurskie trasy. Podobno organizacja została oceniona dobrze, ale mimo tego następna wizyta WRC w Polsce będzie miała miejsce dopiero za dwa lata. Wszystko z powodu wprowadzonego przez FIA systemu rotacyjnego, zgodnie z którym żaden z tegorocznych rajdów nie powinien się znaleźć w kalendarzu na rok 2010. Oczywiście FIA nie byłaby sobą, gdyby nie zmieniła reguł, więc trzy rajdy "powtórzą się" w przyszłym roku.


* - Rajd Polski był eliminacją Mistrzostw Świata w pierwszym sezonie ich rozgrywania, czyli w 1973r.

3 sie 2009

Bye, bye BMW Sauber F1 Team

Zaskoczyła mnie, podobnie jak większość kibiców, zeszłotygodniowa wiadomość o wycofaniu się BMW z Formuły 1. Oczywiście wiedziony narodową solidarnością zacząłem się zastanawiać, który zespół zechce zatrudnić Roberta Kubicę.

Polskie media twierdzą, że w świecie F1 Kubica ma markę jednego z najlepszych kierowców. Jeśli to prawda, to z zatrudnieniem w nowym sezonie nie powinien mieć kłopotów. Ale jeśli nie uda mu się znaleźć zespołu, to... nawet lepiej.

Jak to? Zapyta zdumiony czytelnik. Otóż tak, bo to otworzy Robertowi drogę do startów w rajdach. To, na co obecnie nie zezwala mu kontrakt, a co i tak ciągle chodzi mu po głowie, będzie dużo bardziej realne.

Kubica już przecież startował w warszawskiej Barbórce i co jakiś czas sam nieśmiało wspomina, że chciałby więcej, ale nie może. Więc jeśli zespół BMW zniknie, co nie jest takie pewne, bo może zostać odkupiony przez Saubera, i nikt inny Kubicy nie zatrudni, to co prawda kibice wyścigów będą w żałobie, ale kibice rajdowi, a tych jest chyba w Polsce więcej, będą mieli szansę na kolejnego polskiego kierowcę w WRC.

Wątpię, żeby którykolwiek z zespołów fabrycznych zaproponował Robertowi miejsce w swoim samochodzie, ale przecież to nie jedyna możliwość startów autem WRC. Można przecież sobie wyobrazić, że Kubica stworzy swój własny team rajdowy, tak jak to zrobił Peter Solberg na początku tego roku. Oczywiście w tej sytuacji Robert nie miałby szans na zwycięstwa, ale miałby czas, żeby nauczyć się samochodu i tras, a jeśli okaże się szybki, to przed kolejnym sezonem jego notowania znacznie wzrosną.

Dlaczego tak mnie pociąga wizja Kubicy w WRC? Przede wszystkim dlatego, że chciałbym uwierzyć, że najlepsi kierowcy na świecie są rzeczywiście najlepszymi kierowcami, a nie tylko świetnie wyszkolonymi specjalistami w bardzo wąskiej dziedzinie. Podziwiałem Valentino Rossiego, kiedy odszedł z Hondy będąc na szczycie i wciągnął na ten szczyt Yamahę (przy znaczącym udziale Jeremiego Burgessa). Żałuję, że Rossi nie zdecydował się na starty w F1, bo na testach wypadł obiecująco i podobno nawet Schumacher go chwalił. Równie dobrze na testach w F1 wypadł Sebastian Loeb, ale też go "kontrakt nie puszcza".

Więc może to właśnie Kubica zostanie najwszechstronniejszym kierowcą naszych czasów? Bardzo chciałbym zobaczyć następcę Johna Surteesa, jedynego dotychczas mistrza świata w wyścigach motocyklowych i Formule 1, ale mistrz rajdowo-wyścigowy też by mnie zadowolił.

20 kwi 2009

Rajdy - jak zacząć

Chcesz poszaleć samochodem, ale masz dość pieszych, mandatów, wystających studzienek, kapeluszników i innych atrakcji, które czekają za każdym rogiem? Pora podjąć męską (lub damską, jeśli jesteś kobietą) decyzję o starcie w rajdzie amatorskim, KJSie, rally sprincie lub jakiejkolwiek innej, zorganizowanej imprezie dla młodych talentów rajdowych. Poniżej krótki przepis, jak zrealizować ten doskonały pomysł:

1. Nastawiamy się na dobrą zabawę, a nie na wynik. Na początku najważniejszy jest udział. Naprawdę. Jeśli przy okazji uda się zdobyć jakiś puchar lub medal, to fajnie, ale na pierwszym rajdzie nerwów i emocji będzie pod dostatkiem. Presja wyniku nie jest nam dodatkowo potrzebna.

2. Sprawdzamy samochód. Do rajdów amatorskich wystarczy zwykłe, seryjne auto. W regulaminie najczęściej jest napisane, że samochód musi być dopuszczony do ruchu, co oznacza, że ma mieć dowód rejestracyjny i ważne badania techniczne. Sprawdzamy, czy działają wszystkie światła, klakson i czy gaśnica i trójkąt nie zapodziały się gdzieś od ostatniego przeglądu. Jak już znajdziemy gaśnicę, sprawdzamy też datę ważności. Jeśli samochód nie jest nasz, albo ma współwłaściciela, załatwiamy pisemną zgodę na start. Chociaż czasami tego nie sprawdzają, więc nie koniecznie musimy informować rodziców, że ich ulubionym kombi chcemy polatać bokami.

3. Jedziemy do bankomatu (po raz pierwszy), a potem sklepu lub na stację benzynową po apteczkę. Nie wiadomo dlaczego, ale nie jest już obowiązkowym wyposażeniem samochodu. W regulaminie KJS ciągle jest (i dobrze), więc jakąś trzeba kupić. Nie ma szczegółowych wymagań dotyczących zawartości, ale włączamy zdrowy rozsądek i nie kupujemy najtańszej, tylko najlepszą. Na rajdzie pewnie się nie przyda, na zwykłej drodze niestety może.

4. Sprawdzamy, czy przy zakupie OC kupiliśmy także ubezpieczenie NNW. Jeśli nie, to jedziemy do bankomatu (po raz drugi), a potem do ubezpieczyciela. Nie ma żadnego problemu, żeby dokupić NNW do istniejącej polisy OC.

5. Zastanawiamy się, czy mamy znajomego motocyklistę, który zechciałby pożyczyć dwa kaski. Jeśli nie, to jedziemy do bankomatu (po raz trzeci), a potem do sklepu motocyklowego. Ewentualnie szukamy używanych kasków na Allegro. W praktyce kaski mogą być niemal dowolne, nikt nie sprawdza, w czym startujemy. Jeśli mamy kaski motocyklowe, to zdejmujemy szybkę, bo w samochodzie się nam nie przyda.

6. Szukamy pilota. Jedyny wymóg formalny to ukończone 17 lat, więc możemy wziąć pilota z łapanki. Ale dobry pilot to skarb, więc szukamy kogoś z doświadczeniem. Jeśli akurat w okolicy brakuje doświadczonych pilotów, to szukamy kogoś dobrze zorganizowanego i nie bojącego się nowych wyzwań, a jednocześnie opanowanego. Drugi kłębek nerwów (kierowca to pierwszy) w samochodzie nie będzie nam przydatny. Jeszcze przed startem ustalamy sposób komunikacji. W tym celu ściągamy z sieci schemat dowolnej próby i ustalamy, co ma mówić pilot, żeby kierowca go zrozumiał.

7. Sprawdzamy w sieci, na stronach lokalnych automobilklubów, gdzie i kiedy organizowana jest najbliższa impreza. Jeśli startujemy cywilnym samochodem, lepiej poczekać na rajd rozgrywany na w miarę równej nawierzchni. Jak już dokonamy wyboru, jedziemy do bankomatu (po raz czwarty), a potem na start zawodów, gdzie opłacamy wpisowe, wypełniamy zgłoszenie, przechodzimy badanie techniczne (naprawdę wcześniej trzeba sprawdzić wszystkie szczegóły, np. nie działające podświetlenie rejestracji lub termin ważności gaśnicy) i podjeżdżamy na start pierwszej próby.

8. Przypominamy sobie punkt pierwszy, że najważniejsza jest dobra zabawa i ... STARTUJEMY!

Poniżej zestawienie kosztów, które musimy ponieść w wariancie optymistycznym i pesymistycznym:

Gaśnica
Apteczka
0zł
- jeśli mieliśmy wcześniej
50zł
- jeśli musieliśmy kupić nowe
NNW 0zł 50zł
- za cały rok
Kaski duże piwo
- za pożyczenie
100zł
- używane z Allegro
Wpisowe 50zł
- just4fun, np. rallysprint przy stadionie X-lecia
150zł
- rajd pełnowymiarowy, całodniowy
Pilot uśmiech
- jeśli trafimy na altruistę
skrzynka whisky
- jeśli go za bardzo przestraszymy i będzie się domagał rekompensaty za straty moralne
Razem50zł + duże piwo300zł + skrzynka whisky


Oczywiście powyższy schemat nie jest jedyną drogą do startów. W moim przypadku wyglądało to nieco inaczej, zajęło więcej czasu i wymagało częstszych wizyt w bankomacie. Ale teraz zrobiłbym to właśnie tak, jak napisałem :-)